ODDAWALI ŻYCIE W IMIĘ UZDROWIENIA. HISTORIA I MANIPULACJE SEKTY „NIEBO” | ZERO ŚCIEMY #66
FULL TRANSCRIPT
Dzisiaj chcę was zabrać do nieba, ale
nie takiego nieba, jakie znamy z
religii, gdzie jest wieczna szczęśliwość
i latają sobie aniołki. Wręcz
przeciwnie, chcę was zabrać do nieba,
ale z piekła rodem, bo chcę powiedzieć o
sekcie, o tej właśnie nazwie i w
szczególności chcę się skupić na
technikach manipulacji jej guru, bo
wiem, że o historii tej sekty już trochę
materiałów powstało. Natomiast to, co z
reguły mnie najbardziej interesuje, to
dlaczego ona działała, jak te techniki
manipulacji uwiązały ludzi, którzy w tym
wszystkim uczestniczyli. No i jak to się
stało, że doprowadziło ich do takich
strasznych sytuacji, o których będę
opowiadał w tym odcinku? Nazywam się
Łukasz Kaca i zapraszam na nowe
zerościemy.
>> Pobierz aplikację SFD. Dołącz do
wyzwania, które zmotywuje cię do
zdrowych nawyków. Wymieniaj punkty na
nagrody.
>> Nie tylko zarabiaj pieniądze. Inwestuj w
akcje i ETFy bez prowizji w XTB.
>> STS Game Changer. Dwa gole przewagi i
kasa na koncie. Przewaga bardziej.
zakupione przez Narodowy Bank Polski
złoto [muzyka] wzmacnia wiarygodność
ekonomiczną i finansową kraju.
Inspiracją do tego odcinka byliście wy,
drodzy widzowie, ponieważ część osób do
mi napisała, żebym zainteresował się
sektą niebo. A to wszystko dlatego, że
jest aktualnie dostępny serial na HBO,
który nazywa się Niebo rok w piekle. No
i jest inspirowany książką, która yyy
właśnie opowiada o sekcie niebo. Co
więcej, dostałem też polecajkę tego
serialu od naszego redakcyjnego kolegi,
czyli Adama Zoszaka, który też
powiedział, że to jest temat
zdecydowanie dla mnie, więc obejrzałem
pierwszy odcinek, bo nie miałem pojęcia,
że w ogóle taka sekta istnie istniała
wcześniej, więc obejrzałem pierwszy
odcinek i stwierdziłem, że na pewno
będzie z tego odcinek. W tym momencie
dostępne są chyba trzy pierwsze odcinki.
Być może jak to oglądacie, to jest już
czwarty, ale zdecydowanie polecam. Gra
tam Tomasz Kot, Magdalena Różdzka.
Obsada jest świetna.
Cały serial też jest naprawdę mroczny i
gęsty, więc jeśli ktoś chce sobie
obejrzeć od takiej, nazwijmy to,
luźniejszej strony, jak to niebo całe
wyglądało, to polecam do serialu.
Natomiast my się dzisiaj skupimy na tym
niebie bardziej historycznym i o tym co
wiemy, bo wbrew pozorom to jest
historia, która wydarzyła się całkiem
niedawno, ale po kolei.
Jest początek lat 90 w Polsce.
To dla wielu ludzi jest trudny czas.
Pamiętajmy, że odzyskujemy wolność i
myślę, że tutaj większość się zgadza, że
to był było nasze święto, większość
ludzi się z tego cieszyła. Ale byli też
tacy ludzie, którzy nie potrafili
skorzystać z tej wolności, nie dawali
sobie rady. Czasem byli po prostu
skrzywdzeni przez system. Byli wreszcie
też tacy ludzie, którzy w ogóle nie
lubili tej wolności i nie podobało im
się to. I w takim pełnym napięć początku
kapitalizmu, który no nie zawsze był
sprawiedliwy dla ludzi, yyy pojawiła się
szansa na to, żeby niektórzy mogli
uciec, bo wszyscy ludzie, którzy byli
kontra system, którzy byli trochę
buntownikami albo którzy po prostu nie
odnaleźli się w tym systemie, yyy,
szukali jakiegoś miejsca dla siebie,
miejsca, w którym będą mogli trochę
wylogować się z tego systemu. Byli też
ludzie chorzy, którym wtedy służba
zdrowia nie potrafiła pomóc, albo nie
było jak im pomóc, albo były za duże
kolejki, bo to wszystko, ten cały
kapitalizm, który dzisiaj mamy, dopiero
się rodził. I właśnie w tych latach i w
tych okolicznościach, bo na początku lat
90 powstaje właśnie sekta niebo. Co
ważne, niebo na pierwszy rzut oka
wyglądało całkiem niegroźnie, bo to była
taka wspólnota yyy położona
niedal na Lubelszczyźnie pomiędzy
Lubartowem a Lublinem. I teoretycznie,
jeśli popatrzylibyśmy sobie na to tak na
początku, to widzimy ludzi, którzy
spotykają się, modlą, proszą o
uzdrowienie, ale oferują sobie dużo
ciepła, dużo wsparcia, radości, taki
trochę azyl dla ludzi, którzy właśnie
nie mogli się odnaleźć w innym miejscu.
Więc to miejsce miało im właśnie
zapewnić taki bezpieczną przystań.
Miejsce, w którym mogliby sobie
porozmawiać o sensie istnienia, trochę
pomodlić się, trochę po prostu ze sobą
pobyć. Wszystko ładnie i pięknie. No bo
do czego można byłoby się tutaj doczepić
w takim kontekście? Wieś położona na
odludziu. Nikomu krzywdy przecież tam
nie robią. Żyją sobie. No jest fajnie.
Tak można by było powiedzieć, że taki
trochę raj, żeby nie powiedzieć właśnie
niebo. No tylko, że jak często bywa w
takich przykładach diabeł tkwi w tych
szczegółach. A jeśli chodzi o tą
konkretną sektę, jak i zresztą nie tylko
o tą, bo o wiele innych też, tym
czynnikiem, który bardzo często powoduje
różnego rodzaju zepsucia i czynnikiem,
który doprowadza do tragedii albo jednym
z pierwszych czynników jest oczywiście
jej guru i to o nim właśnie teraz chcę
chwilę porozmawiać.
W 1954 roku w Elbląu rodzi się Bogdan
Kacmajor. I tak wiem jak jak to brzmi,
kaca o Kacmajorze. No żart się jakby sam
pisze, no ale tak się gość nazywał. Więc
w 54 roku w Elbląu rodzi się Bogdan
Kacmajor. Yyy, w inteligenckiej
rodzinie, dobrej rodzinie i no
doświadcza dość szybko dość dużej
tragedii, ponieważ w wieku yyy gdy ma 2
i p roku umiera mu ojciec. I być może to
jest jakiś rodzaj czy moment, w którym
historia Kacmajora się odmieniła, tego
nie wiem. Natomiast potem był raczej
buntowniczą duszą. Szkołę rzucił w
liceum, potem został wcielony do wojska,
z którego uciekł, siedział w
więzieniach. No taki człowiek
antysystemowy, człowiek, który się
buntował przeciwko tak naprawdę
wszystkiemu, co jest dookoła niego. No
ale można powiedzieć, no buntowników w
historii było bardzo dużo, więc dlaczego
akurat ten miałby być wyjątkowy albo
dlaczego ten miałby zakładać jakąś
sektę? No bo wtedy jeszcze mieliśmy
tylko Bogdana Kacmajora, buntownika. Ale
w pewnym momencie, wiadomo dlaczego, yyy
Bogdan Kacmajor ogłasza, że miał
proroczy sen, że wybrał go Bóg, że w tym
śnie dowiedział się, że będzie uzdrawiał
ludzi poprzez nakładanie na nich yyy rąk
swoich. No wiadomo, nie sprawdzimy tego,
ale taka była jego wersja. Ja delikatnie
pozwalam sobie na niedowierzanie. I
wtedy to zaczęła się działalność Bogdana
Kacmajora, uzdrowiciela, który najpierw
uzdrawiał w Elbląu, yyy, natomiast potem
przeniósł się pod Elblą. Aż w końcu na
początku lat 90 po tym jak rozwiódł się
ze swoją pierwszą żoną yyy razem z drugą
żoną y w miejscowości Majdan
Kozłowiecki, czyli właśnie na
Lubelszczyźnie zakłada sektę niebo. Tak
technicznie to niebo nazywało się y zbór
leczenia Duchem Świętym. Niebo. Choć
spółka cywilna, która była
zarejestrowana, nazywała się Leczenie
ludzi poprzez nakładanie rąk, a potem
nazywała się Leczenie Duchem Bożym w
imieniu Jezusa Chrystusa przez
nakładanie rąk. I sekta, którą założył
Bogdan Kacmajor istniała do lat 2000. To
znaczy ona się skończyła na samym
początku lat 2000, a sam Bogdan Kacmajor
zmarł w 2022 roku. Więc tutaj naprawdę
mówimy o niedawnej historii. I przyznam
się wam, że jak czytałem to wszystko i
czytałem co tam się działo, o czym wam
za chwilę opowiem, to po pierwsze mi się
jezył włos na głowie, a po drugie to
wszystko brzmiało jakbyśmy jakbym czytał
rzeczy z jakiegoś X albo X wieku, a nie
wiecie sprzed 20 paru lat. Natomiast
Bogdan Kacmajor przez to, że został
właśnie uzdrowicielem yyy no to zaczął
uzdrawiać gdzieś po wsiach, po różnych
miejscowościach i coraz więcej ludzi się
dookoła niego zbierało, coraz więcej
wyznawców. Oczywiście niektórzy
twierdzą, że faktycznie potrafił
uzdrawiać. Ja już niejednokrotnie
mówiłem o różnych uzdrowicielach.
Możecie sobie zobaczyć, czy to odcinek o
raz Putinie, czy wrócić sobie do odcinka
w ogóle o sektach. No bardzo często nie
trzeba zbyt wiele. Trochę efektu
placebo, trochę efektu autorytetu, parę
rzeczy i ktoś może odczuwać takie
wrażenie, że został uzdrowiony.
Pamiętajmy też, że my nie wiemy, czy ci
ludzie, którzy przychodzili do Bogdana
Kacmajora naprawdę byli chorzy. Wiemy
też, że byli tacy, którzy faktycznie
chorowali i również wiemy, że oni wcale
nie zostali przez niego uzdrowieni. Ale
fama poszła, poszła na tyle m daleko, że
w pewnym momencie czy w najwyższym yyy
tym piku, jak to się mówi, yyy, sekty
niebo było tam około 60 wyznawców.
Większość to byli ludzie z rodziny
Bogdana Kacmajora, ale część to byli po
prostu wyznawcy czy ludzie chorzy,
których miał wcześniej uzdrawiać. No i
jesteśmy w takim momencie i tak jak
wspomniałem na początku, nawet gdybyśmy
to uzdrowicielstwo do tego dołożyli, do
tej sielankowej raczej wizji tego nieba,
tego, że tam ludzie sobie po prostu
spotykają, śpiewają sobie piosenki,
modlą się, wspierają się wzajemnie, no,
no nie ma się do czego przyczepić. No
tak, tylko że jak zaczynamy analizować
co robił Bogdan Kacmajor, to mamy tutaj
naprawdę ferię barw manipulacyjnych. No
i właśnie chcę trochę rozłożyć na
czynniki pierwsze, co tam się działo. Po
pierwsze,
sama postać Bogdana Kacmajora,
każda sekta musi mieć swojego guru,
ponieważ dzięki temu, że mamy guru,
działa reguła autorytetu. Ja o niej
wielokrotnie mówiłem, ale w skrócie
reguła autorytetu powoduje, że ludzie są
bardziej posłuszni. A tutaj ta reguła
autorytetu działała podwójnie, ponieważ
Bogdan Kacmajor był nie tylko dobrym i
silnym liderem, tak jak go uważali
ludzie, ale on był jeszcze liderem,
który był namaszczony, był wybrany przez
Boga. I tutaj mamy pewien problem, bo o
ile ja mogę sobie dyskutować z liderem,
nie zgadzać się z nim lub zgadzać, to o
ile ja jestem w centrum tego i wierzę w
to, to ciężko jest się nie zgodzić z
liderem, który jednocześnie mi mówi, że
on jest wybrany przez Boga. trudnie jest
zakwestionować coś takiego. Ciężko jest
dyskutować w ogóle z takimi faktami,
jeśli znaczy faktami oczywiście
subiektywnymi w tym przypadku, ale ten
człowiek przedstawiał ludziom fakty na
zasadzie: ja jestem wybrańcem bożym, nie
możesz ze mną dyskutować, bo to nie jest
moje słowo, to jest słowo Boga i to jest
doskonały system do tego, żeby zacząć
zarządzać ludźmi. I to jest jednocześnie
pierwsza bardzo potężna forma
manipulacji, której Bogdan Kacmajor się
dopuszczał. Więc mamy silnego guru, no i
te owieczki, które dookoła niego w tym
przypadku się yym znajdują i i żyją
sobie. I cała ta cały już ten schemat
zaczyna być trochę podejrzany, ale to
jeszcze jest za mało. Kolejną
manipulacją, której się tam dopuszczano
yyy był fakt tego, co obiecywał Bogdan
Kacmajor, bo paradoks jest taki, że on
nie nie obiecywał ludziom, że on ich
wyleczy, bo to jest za łatwo
sprawdzalne, bo gdyby on powiedział, że
ja was wyleczę, no to to łatwo
sprawdzić. Wyleczył, nie wyleczył, jak
nie wyleczył, to znaczy, że ściemnia.
Ale on i teraz nie wiem czy to była
świadoma decyzja, czy po prostu Bogdan
Katmajor miał naturalny talent do tego,
żeby manipulować ludźmi, ale on stworzył
dużo z mojej perspektywy oczywiście to
jest niefajna rzecz, którą zrobił, ale
ciekawszą narrację, ponieważ Bogdan
Kacmajer powiedział tym ludziom tak: "Ja
nie mówię, że cię wyleczę, ja mówię
tylko, że twoje cierpienie ma sens. Ja
mówię tylko, że to ty możesz, Bóg cię
może uleczyć, ale żeby tak było, to
musisz przyjść, musisz wierzyć. A nawet
jeśli będziesz cierpieć, to twoje
cierpienie jest sensowne. Teraz
niezależnie czy cierpisz, bo jesteś
chory, czy cierpisz, bo cię system
odrzucił, to jeśli nawet cierpisz, to
dobrze, bo to znaczy, że coś się w tobie
dzieje. W ten sposób tworzymy system,
który jest nie do podważenia, bo tak
naprawdę to no nie ma żadnej obietnicy.
A co więcej, jeśli ja chcę być
uzdrowiony, czuć się lepiej, lepiej się
wpasować w to życie, y, no to muszę tam
być i coś praktykować, jakoś w to
wierzyć. Coś się musi dziać ze mną. Ale
nie dziać się na zasadzie, że teraz
będzie ktoś tylko mnie uzdrawiał i ja
sobie siedzę. Nie. Tam odpowiedzialność
była przekładana na ludzi. A to ten
zaczątek tej historii to jest dopiero
początek odpowiedzialności, która
została przerzucona totalnie na wiernych
i między innymi to właśnie wciągało ich
tak bardzo. No ale mamy tu już dwie
rzeczy, czyli reguła autorytetu, ten
silny autorytet i to, że ta narracja, ta
opowieść o tym, co tam się dzieje jest
dobrze wymyślona. o tyle cwanie, że po
prostu no nie można jej sprawdzić do
końca, ale to co przychodziło później
jest jeszcze gorsze, ponieważ y kolejną
techniką manipulacji, na której oparło
się w ogóle niebo, było przerzucenie
odpowiedzialności właśnie całkowicie na
wiernych. I mówiono im w ten sposób:
"Jeśli chorujesz, to chorujesz dlatego,
że jesteś człowiekiem małej wiary. Jeśli
będziesz zdrowiał, to znaczy, że
wierzysz wystarczająco dobrze. To
znaczy, że Bóg cię uzdrawia. Ale jeśli
chorujesz, to nie jest moja wina. To
jest twoja wina, bo ty się za mało
starałeś. Jesteś zbyt za mało wytrwały.
Jesteś zbyt letni w swojej wierze. No i
tutaj doprowadzamy do systemu, w którym
jakby się nie wydarzyło, to wszyscy to
zawsze Bogdan Kacmajor wychodził na tym
super, bo jeśli ktoś chorował dalej to
jest jego wina, bo po prostu on nie
ogarniał. Jeśli zdrowiał, to to jest
zasługa Bogdana Kacmajora, no i Boga
oczywiście i sekty niebo. Yyy, więc w
każdej opcji on miał okej, bo zawsze
jeśli nawet ktoś mógł powiedzieć: "Nie
uzdrawiasz mnie", to on mówił: "Nie,
nie, to nie ja cię, ja bym cię uzdrowił,
gdybyś tylko miał wystarczającą wiarę".
I to jest trochę system jak po prostu z
polowaniem na czarownicę i próbą wody.
Nie wiem czy wiecie, były jakieś takie
próby, które polegały na tym, że
wrzucało się panią podejrzaną o jakąś
magię czy o to, że jest czarownicą do
wody i jak utonęła to znaczy, że była
niewinna i nie była czarownicą, a jak
wypłynęła, to znaczy, że jest czarownicą
i trzeba ją spalić. No to jak to
czytałem to trochę miałem to samo
wrażenie, tylko że Bogdan Kacmajer
poszedł z tym dalej, bo on tym ludziom
zabronił się leczyć. Nie jest tak tylko,
że on mówił jak się nie leczysz to,
znaczy jak nie zdrowiejesz to jesteś za
małej wiary nie on mówił ludziom ty się
nie możesz leczyć bo to jest występek
przeciwko wierze. Tylko ja cię mogę
uleczyć. Tylko tu możesz się uzdrowić.
Jeśli jest ci gorzej to nie dlatego, że
twój organizm nie wytrzymuje czy po
prostu nie wiem, masz chore nerki. Nie,
nie, nie. Jeśli nie wytrzymujesz, jeśli
coś się dzieje, to ty sam jesteś sobie
winien. No tylko, że to doprowadzało do
sytuacji, w których ludzie tam byli
naprawdę chorzy i byli odcięci od
lekarzy. Część ludzi tam umierała
dosłownie i to częściowo też były
dzieci.
Kobiety nie mogły rodzić w szpitalach,
musiały rodzić tam i to on, to Bogdan
odbierał porody. Więc tam była naprawdę
zaczęła się robić tego bardzo zamknięta
klika. No ale przede wszystkim znowu
oparta na tym, że jeśli ktoś mówił: "Ale
ja się źle czuję", to Bogdan mu mówił:
"Bo to ty, ty sam sobie to zrobiłeś. To
nie jest choroba, to jest twój problem.
I już te trzy techniki manipulacyjne
robią, myślę, że jeśli ktoś tam był w
środku, to nieźle lasują mózg. To dalej
nie koniec, ponieważ potem mieliśmy
stopniowe eskalowanie zobowiązań. Y,
jest taka technika manipulacyjna, która
nazywa się stopa, stopa w drzwiach czy
stopa między drzwi. Po angielsku fot in
the door. Y i polega to na tym, że że
jeśli chcesz człowieka w coś wciągnąć,
bo jest taka reguła z reguł wywierania
wpływu profesora Chardiniego, która się
nazywa regułą zaangażowania i
konsekwencji. To znaczy, że jeśli ja się
w coś zaangażuję, to moja głowa chce się
w to wkręcać dalej. Coraz trudniej jest
mi się z tego wyrwać. I tutaj polegało
to na tym, że nie wiecie, to nie jest
tak, że taki Bogdan chodził po ludziach,
zatrzymywał kogoś i mówił: "Hej, mam
sektę, zapraszam cię, będę cię tam
ciemieręzył". No absolutnie nie to
zawsze odbywa się powoli. Na początku
odbywało się poprzez rozmowę, poprzez
wysłuchanie i w tym przypadku y guru
takiej sekty był idealną osobą do do
tego, żeby tam żeby pomóc tym ludziom,
żeby ich zwabić. też mamy
antysystemowca, człowieka, który się nie
zgadza z wieloma rzeczami, który walczy,
który jednocześnie mówi, że jest
wysłannikiem Boga, Boga katolickiego czy
chrześcijańskiego. Więc nie ma jakiś
takich powodów do tego, żeby mu nie
ufać. Z drugiej strony przecież mówią,
że po wsiach leczy ludzi. No to musi być
dobrym człowiekiem. Jeśli jesteś w tym
momencie takiego wrażu życiowego i
spotykasz kogoś takiego, to on cię
wysłuchuje, on cię rozumie, on cię nie
ocenia. On po prostu jest tam po to,
żebyś miał takie mentalne wytchnienie. I
to jest pierwszy krok. Potem zaczynają
się wspólne modlitwy, wspólne spotkania,
gdzie po prostu ktoś ci mówi: "Bądź
wśród nas. Możesz tutaj się zachować,
czuj się jak u siebie, będzie fajnie". W
tej sekcie jeszcze bardzo ważnym
założeniem było to, żeby zawsze mówić
prawdę. yy okłamywanie miało być karane
albo na przykład grozić wydaleniem z
sekty. Tylko, że wszystkie te rzeczy
następowały dopiero później. Na początku
było tylko miło, fajnie i przyjemnie.
Były właśnie spokojne rozmowy, było
wysłuchiwanie, było zrozumienie. To
czego bardzo często ci ludzie, którzy
właśnie nie mieścili się w tym systemie
nie mieli. Nie mieli kogoś, kto by
powiedział: "Wiem co czujesz, wiem o co
ci chodzi. Rozumiem cię". A tamto
dostawali. Tylko, że jak już zaczynali w
to wnikać,
to potem robiłeś to coraz groźniej, bo
potem okazywało się, że nie mogą chodzić
do lekarza, potem okazywało się, że
muszą być w pełni podporządkowani, aż
dochodziło do momentu, w którym Bogdan
Kacmajer decydował w pełni o ich życiu
do tego stopnia, że nawet łączył ludzi w
pary. Tam jest taki słynny przykład
połączenia 14latka, o ile dobrze
pamiętam, z 25letnią kobietą. I to
dlatego, że tak Bóg chciał, bo tak
Bogdan namaścił. I to się może wydawać
dziwne, ale ja w odcinku o sektach,
jeśli ktoś ma ochotę, to tam ogólnie i
trochę szerzej omawiam takie właśnie
tematy związane z sektami. Jest cały
cykl wciągania człowieka w taką
instytucję, jaką jest sekta. Pierwszą
rzeczą i najczęściej warunkiem
koniecznym jest to, że ktoś musi mieć
problem, że jest jakiś rodzaj
niedopasowania, choroby, czegoś, co
spowodowało, że jesteś na zakręcie
życiowym. I potem pojawia się właśnie
ten guru na twojej drodze. I pierwszą
fazą jest faza uwodzenia tych ludzi,
tego właśnie dawania im ciepła,
zrozumienia, miłości. Oni tam to
wszystko dostawali. Potem zaczyna się
faza perswazji, czyli sytuacja, w której
pokaz ten guru pokazuje ci nową
rzeczywistość. Pokazuje ci, że ta
rzeczywistość wcale nie wyglądała tak,
jak ty sobie to wyobrażałeś. On mówi, że
tu jest prawda, tam jest coś niefajnego.
My tutaj jesteśmy, opiekujemy się sobą,
chcemy dla siebie dobrze. Jak tam
wyjdziesz, to stracisz to wszystko.
Stracisz tą miłość Boga, wszystkie te
rzeczy. Więc nagle masz stworzony nowy
świat. Natomiast potem yyy następuje no
taki moment, w którym musisz
zaakceptować swojego guru. Czyli masz
już to wszystko, jesteś w tej
instytucji, żyjesz sobie tam, y jest ten
inny świat, ty jesteś w tym dobrym
świecie i w końcu twoja głowa musi
zaakceptować to, że jest guru, że ten
guru ma monopol naprawdę, że ten guru
chce dla ciebie dobrze. A jak już masz
to, potem wystarczy tylko stworzyć wroga
i pokazać, że jesteśmy my kontra oni, że
my tutaj jesteśmy fajni, dobrzy,
przyjemni i ja nawet jeśli jest robię
coś, co jest dla ciebie niemiłe, to chcę
dla ciebie dobrze, a tamci na zewnątrz
będą chcieli cię zniszczyć. I po tej
fazie następuje faza pełnego oddania, bo
potem już jest się ciężko wykaraskać z
tego wszystkiego. I Bogdan Kacmajer
robił dokładnie to. Zresztą y tak jak
wspomniałem, serial jest oparty na na
książce Sebastiana Kellera, która nazywa
się Niebo 5 lat w sekcie i tam to też
jest fajnie, szczególnie w tych
pierwszych odcinkach, pokazane jak
uwodzić cielską osobą, bo myślę, że
tutaj jest dość dużo materiałów i
obserwowałem i te rzeczywiste i tą rolę
Tomasza Kota i to naprawdę jest fajnie
oddane i to doskonale widać jak
uwodzicielskie techniki można stosować
po to, żeby tylko potem zamienić się w
potwora. No to tutaj wszystko to było,
ale to oczywiście nie wszystkie
manipulacje, bo mówi się też o tym
czasem, że jeśli chcesz zmienić czyjeś
myślenie, to zmień język, którym się
posługuje. I to tutaj również było,
ponieważ
w sekcie niebo pojęcia miały inne
znaczenia. Choroba to nie była choroba.
Choroba to był problem duchowy.
Wątpliwości czy jakieś zwątpienie w to,
co się dzieje, to był po prostu brak
wiary. Krytyka to oczywiście był atak,
bo każda krytyka, nawet ta merytoryczna,
była wtedy atakiem. A medycyna, leczenie
to jest przeszkoda w wierze. To jest
kłoda na drodze do osiągnięcia
świętości. I to jest niby niewiele, ale
w pewnym momencie głowa się zaczyna
przestawiać. Jak żyjesz tam dłużej, a ci
ludzie żyli tam po kilka lat, to w
pewnym momencie coś ci się zmienia, coś
przeklikuje i nagle myślisz sobie: "No
tak, ja to to nie jest tak, że jestem
chory. Ja po prostu mam problem z wiarą.
To nie jest tak, że moja mama chce mnie
wyciągnąć z tej sekty, bo widzi, że coś
się złego dzieje. Nie, ona po prostu nie
wierzy, jest zła i mnie atakuje. I ta
powolna, taka pełzająca technika
powoduje, że w pewnym momencie zaczynamy
myśleć inaczej i zaczynamy inaczej
składać zdania, a co za tym idzie potem
składamy składamy swoje myśli. Bo warto
tutaj dodać, że tam nie było takiej
zakazu izolacji.
To nie jest tak, że ten Bogdan Kacmajor
tych ludzi tam pozamykał, poprzypinał
ich łańcuchami. Oni teoretycznie, tu
podkreślam, teoretycznie mogli w każdej
chwili odejść. Tylko problem jest taki,
że jeśli zastosujemy wszystkie te
techniki, o których mówiłem wcześniej i
dołożymy takie delikatne sugestie, które
też bardzo dobrze działają
i będziemy je sączyć wyjątk
wystarczająco długo tym ludziom do głów,
to oni nie będą odchodzić ze strachu, ze
wstydu, z różnych powodów. Bo Bogdan
mówił tym ludziom takie rzeczy jak nie
mówił nie rozmawiaj z rodzicami, on
mówił: "Oni cię nie rozumieją. Oni nie
rozumią. Ja cię rozumiem, a oni nie. Oni
nie wiedzą kim naprawdę jesteś. A ja to,
a ja to rozumiem. Jeśli był sprzeciw, to
onim, to on im mówił, że to jest
zagrożenie duchowe, że może po prostu
jakieś zło się do ciebie przyczepiło. W
momencie kiedy oni tęsknili, to oni
mówili: "Pamiętaj, tu jest niebo, tu
jesteśmy my, a tam są ci źli ludzie". I
nie trzeba stosować bezpośredniego
zakazu, żeby utrzymać człowieka w
miejscu i żeby go kompletnie zniewolić.
I Bogdan Kacmajer świadomie czy nie
potrafił to zrobić naprawdę dobrze. I
taką no jeszcze nie wisienką, ale jedną
z pierwszych wisienek, które tutaj chcę
dołożyć, bo to jest technika, z której
chwilę sobie poszyderzę i się pośmieję,
ale ona ma bardzo poważne konsekwencje,
ponieważ Bogdan Kacmajor również nadawał
swoim członkom w tej sekcie inne imiona.
I mówię, że się trochę pośmieję, no bo
bo to były kuriozalne imiona. Znaczy po
pierwsze sam Bogdan zmienił imię i
nazwał się nie. Jego żona miała na imię
bo, więc razem stanowili Niebo. A
wszystkieich dzieci miały kawałki słów
albo całe słowa i cała ich rodzina
układała się w hasło: "Niebo idzie do
nas co dzień nowe świtem". To było
pierwsze, ale innym, no przyznam, że
miał facet fantazję, bo nadawał bardzo
różne imiona od takich jak ambasador, bo
drugie, bo czwarte, anioł rowerowy, Audi
i Śrubokręt Nie Pomoże na północ, na
wschód, na zachód. Cepelin,
trójkątyzacja kota, raj,
tęcza atomowa. No fantazję miał, to
trzeba mu oddać. Swoją drogą naprawdę
jak oni się tam komunikowali ze sobą,
przepraszam, taka na chwilę dygresja,
ale jak oni się tam ze sobą komunikowali
i on do nich wyjeżdżał Audi weź
trójkątyzację kota i przynieście, nie
wiem, coś do jedzenia.
No to jestem w szoku, że oni potrafili
utrzymywać jakiś jakąś powagę w tym
wszystkim, ale rozumiem, że jak się jest
tam wewnątrz, to to tak już nie działa.
No natomiast no był kreatywny, ale
niezbyt poważny. Ale powiedziałem, że
sobie trochę poszyderzę, a potem podejdę
do tego serio, bo to jest rzecz serio.
Bo taka sytuacja, w której jesteś w
sekcie i ktoś ci zmienia imię, to jest
depersonalizacja,
czyli przestajesz być tym człowiekiem,
którym byłeś przed chwilą. Zmieniasz się
i nawet jeśli ktoś ci zmieni imię na tak
durne jak Audi, to i tak przestajesz być
tą osobą, którą byłeś przed chwilą.
Oczywiście tylko umownie i mentalnie,
ale dla ludzi, którzy już są wciągnięci
w taką sytuację i są w takiej sekcie,
to taka depersonalizacja
pieczętuje ich przynależność w tej
sekcie, bo oni symbolicznie porzucają to
tego człowieka, tego kim byli jeszcze
przed chwilą, a stają się kimś zupełnie
nowym, z czystą kartą, ale z kartą,
która jest przypisana konkretnie do tego
miejsca, do tego nieba, oczywiście sekty
nieba. I to uważam, że było taką właśnie
dopięciem, dogięciem do końca tego
wszystkiego, że ludzie już byli
całkowicie, całkowicie zniewoleni. I
cała ta sytuacja kończy się przecież
tak, że w pewnym momencie, no można było
powiedzieć, mogli odejść, ale oni już
nie mogą odejść. Oni nie mogą odejść,
ponieważ są już tak zaangażowani. Ci
ludzie poświęcali tam lata życia. I
nasza głowa działa tak. Mówiłem to też
przy okazji odcinka o ekonomii
behawioralnej,
że nasza głowa nie lubi mieć poczucia
straty. Czasem nawet wolimy trwać w
stracie niż zaakceptować ją i po prostu
z tego wyjść. I tu jest podobnie i to na
wielu różnych obszarach. Po pierwsze nie
wychodzisz, no bo siedzisz w tej sekcie,
jest już tam rok, dwa, trzy, masz tam
jakiś ludzi, system cię wywalił, nie
wiesz, czy masz do czego wrócić, więc
się zwyczajnie boisz odejść, bo nie
wiesz co tam cię spotka. Z drugiej
strony mamy tam ludzi chorych, ludzi,
którzy uwierzyli, bo pamiętajmy, że tu
fundamentem jest wiara. Ci ludzie
wierzą, że tam zyskają pomoc albo umrą
dlatego, że byli zbyt słabi, jeśli
chodzi o wiarę. Ale oni się też boją.
Boją się odejść, bo Bogdan im mówi:
"Możecie odejść, ale wtedy Bóg ukaże was
śmiercią i po prostu was nie ma. No to
nie odchodzisz, tak? Bo jesteś chory, bo
się boisz". M więc to wszystko jest
zbudowane na lęku i na tym, że jeśli
odejdziesz to po pierwsze zmarnowałeś
tyle lat, możesz umrzeć, nie wiesz czy
tam się odnajdziesz. No ale myślę, że w
tym całym bałaganie też rzecz
najważniejsza.
Jeśli jesteś w czymś takim i tak bardzo
się zaangażowałeś i ci wszyscy inni
ludzie dookoła ciebie też są tak
zaangażowani, to oni cię będą chcieli
utrzymać. Bo jeśli ty powiesz odchodzę,
to ktoś ci powie: "Aha, czyli jesteś po
prostu człowiekiem małej wiary". Czyli
ty poddałeś się, chcesz umrzeć, nie
wierzysz, nie nadajesz się dla nas. I
nagle się okazuje, że nie tylko gurów
manipuluje tym tymi ludźmi, co oni sami
sobą manipulują, sami uszczelniając ten
system i powodując, że nikt się nie może
wyrwać, bo po pierwsze spotyka go
ostracyzm ze strony tych ludzi. Po
drugie oni mu mówią, że to jest
najgorsze, co on może zrobić i odwodzą
go jak się tylko da od tego. Nie
wychodzisz, bo się boisz. Boisz się, że
umrzesz. Bojisz się, że cię system
wyrzuci. Jest to powiedzenie, że piekło
jest zamknięte od środka. I to tak
trochę wyglądało. Oni sami się
zakleszczyli w tym systemie, bo to już
potem się dokręcało. Oni sami się
nakręcali. Y ich głowy poprzez właśnie
regułę zaangażowania ich konsekwencji
brnęły w to dalej, żeby nie odczuwać
tego momentu, że okej, to ja wychodzę
stąd, no to chyba jestem głupi, że
siedziałem tu trzy lata, a to była cała,
całym bzdetem. Jeszcze pamiętajmy, że to
wszystko jest oblane taką otoczką z
Boga. Więc jak stąd odejdziesz, to
trochę przestajesz wierzyć w Boga i i
trochę wyrzekasz się Boga. No to już w
ogóle dla niej, dla wielu ludzi to jest
naprawdę trudne. I oni tkwili w tym,
więc oni woleli racjonalizować straty
niż po prostu je uznać. No ale mówię
tutaj trochę o tych
ludziach i powiedziałem tylko krótko o
tym, że to są ludzie na wirażu.
Natomiast tutaj to byli ludzie bardzo
często faktycznie na wirażu, którzy się
nie wpasowali. No ale to byli też ludzie
chorzy i pamiętajmy, że jak ktoś jest
chory, a w tamtym czasie, no nie wiem,
nie było lekarstwa albo albo system był
niewydolny i nie dawał rady, to w
momencie kiedy mamy takich ludzi, to oni
nie mają żadnej nadziei. Oni się
chwytają wszystkiego. Ja niejednokrotnie
czy rozmawiając tutaj z Tulią przy
okazji odcinka o Świadkach Jehowy czy
rozmawiając z Tomaszem Dorożałą
widziałem i słyszałem historię ludzi,
którzy czasem po prostu stracili
nadzieję i mówię to dlatego, bo bardzo
często słyszę potem: "No oni sami są
sobie winni. Ciężko to jest zbyt mocna
ocena. Ci ludzie są po prostu ofiarami.
Ci ludzie są ofiarami, bo znaleźli się w
takim a nie innym momencie życia. Po
prostu coś się wydarzyło takiego, że
zdrowie, m, jakieś niefortunne wypadki,
czasem po prostu bunt przeciwko
systemowi, który nie był sprawiedliwy,
spowodowały, że no mieli trudną
sytuację. I to jest sytuacja, myślę, że
zgadzamy się tutaj wszyscy, że no to są
sytuacje, w których ludziom się pomaga,
nie ich wykorzystuje. A to co robił
Bogdan Kacmajer to było wykorzystywanie
tych ludzi, przeciąganie ich na swoją
stronę. I tak jak ja wspomniałem
wcześniej, ja nie sądzę, żeby to był
jakiś, wiecie guru manipulacji w tym
sensie, żeby obczytał się książek,
poczytał badań i stwierdził: "Tak będę
robił". Myślę, że to po prostu był
naturalny talent, który razem z tym
charakterem buntowniczym, podejściem do
świata plus taką jakąś ambicją, żeby
zrobić coś wielkiego, żeby być liderem i
mieć dookoła siebie swoje
stado owieczek spowodowały, że on
dopuszczał się takich rzeczy. A że był
sprawny retorycznie, a że był
charyzmatyczny, że mówił rzeczy, które
ci ludzie gdzieś tam myśleli, ale czasem
bali się, że są jedyni, to przez to był
tak atrakcyjny, przez to był tak
uwodzicielski i nieistotne było to, że
że pił, że palił, że nie był wcale
wzorem do naśladowania. To nie było
istotne, bo to było nawet lepsze, bo on
był taki sam jak ci ludzie i oni
widzieli w nim siebie, który
jednocześnie jest takim bardziej
ogarniętym, ma żonę, wszystko jest
ładnie, pięknie, jest taki kochający.
Tylko tam ludzie dochodzili do momentu,
w którym zatracali całkiem siebie.
Wyobraźcie sobie, że tam było były takie
akcje, że dziecko, które się komuś
rodziło nie było dzieckiem tej osoby,
tylko było dzieckiem wszystkich. No bo
to jest nasze dziecko, a nie dziecko tej
osoby, bo wszyscy jesteśmy braćmi w tym
niebie. No i tak i ludzie nie odchodzili
i ludzie zostawali, bo przekraczali ten
punkt bez odwrotu, bo przekraczali ten
punkt, w którym jeśli już przejdą w fazę
tej tej perswazji, tego stworzenia
nowego świata, zaakceptują to tego guru,
który jest przed nimi, to już potem jest
bardzo ciężko. Jeśli ktoś nam nie
pomoże, jeśli nie wyciągnie ręki do nas,
yyy to ciężko jest się zdobyć na taką
siłę i odwagę w tym momencie, w tym
stanie psychicznym, w którym ci ludzie
byli, żeby stamtąd wyjść. Dla nich to po
prostu mogło być zbyt trudne i niektórzy
z tych ludzi tam siedzieli latami.
Niektórzy umierali, bo po prostu byli
chorzy i się okazywało szok, nie? Że to
wcale nie działa. To uzdrawianie. Woleli
też ten system, który znali, niż ten
system, który jest tam na zewnątrz i ich
wywalił. Więc trochę w myśl lepszy swój
wróg niż obcy. Po prostu w tym wszystkim
dalej tkwili. I no i najważniejsze i to
było też miejsce, które dawało im tą
wspólnotę, więc tam po prostu od groma
ludzi tkwiła, cierpiała, chorowała
i to wszystko dla gościa, który
wymyślił, że ma proroczy sen i że będzie
uzdrawiał ludzi, który przyjechał i po
prostu robił na tym kasę.
Bo jak to często w takich przypadkach
bywa, pieniądze, które zasilały konto
sekty niebo, to były pieniądze wiernych
i on po prostu oni wydawali, oddawali
swoje pieniądze, wypłacali to, co mieli
i oddawali jemu. I przez jakiś czas to
się kręciło. A jak się przestało kręcić,
to potem kradli, kradli w imię Boga. No
bo to to nie jest taka kradzież po
prostu. Nie, nie. Oni kradli, bo to było
rytualne, takie święte ukradzenie
czegoś.
A potem jak im brakowało jedzenia,
brakowało leków, brakowało podstawowych
środków, tam się rodziły dzieci,
nie wiadomo co się z nimi wydarzyło do
dzisiaj. Zresztą nie wiadomo również co
się wydarzyło. Znaczy wiadomo, ale no
sam Bogdan Kacmajor też w pewno zniknął.
zmarł w 2022 roku w Wielkiej Brytanii,
bo się trochę tułał po świecie i on
próbował jeszcze w różnych innych
momentach odbudować to, co stworzył, ale
to już się na całe szczęście nie udało.
Tylko my tutaj rozmawiamy o czymś, co
teoretycznie już trochę czasu minęło.
Możemy powiedzieć: "No tak, ale to jest
początek lat 90, zupełnie inny świat".
Zgadzam się. Tylko niestety też wiem, że
wszystkie te techniki manipulacyjne, o
których powiedziałem, reguła autorytetu,
to wciąganie, polaryzacja i tak dalej, i
tak dalej, to są rzeczy, które są
absolutnie aktualne dzisiaj. I tak
rozumiem, że raczej szansa na to, że
ktoś założy w jakiejś wsi sektę i jakąś
taką kwazi komunę i tam ściągnie ludzi i
będą siedzieć tam przez 10 lat zamknięci
jest mniej prawdopodobny już dzisiaj.
Pewnie tak. Ale to nie znaczy, że mamy,
że nie mamy innych narzędzi do tego,
żeby takich ludzi ściągać, bo mamy
social media, bo mamy internet. I mówię
o tym wszystkim, bo my też się możemy
znaleźć na tym wrażu. To się po prostu
może wydarzyć, bo życie płata różne
figle, bo życie po prostu jest różne i
to jest często karuzela i albo roller
coaster i się jedzie raz w górę, raz w
dół. I te rzeczy, które robił Bogdan
Kacmajor występują każdego dnia. Tylko
dzisiaj to może nie być guru religijny.
Dzisiaj to może być guru finansowy. To
może być guru wellbeingu. To może być
ktoś nam obieca, że nam powie jak mamy
żyć szczęśliwie. Tych góru jest dużo i
oni nie muszą zakładać żadnej wsi.
wystarczy założą grupę na Facebooku yy
albo na jakiś innych social mediach i
tam będą nam sączyć do głowy swoje
prawidła i swoje racje. Bo okazuje się,
że może i niebo było te 30 lat temu,
wcześniej były setki, o ile nie tysiące
innych sekt, to mechanizmy są te same i
jesteśmy dalej po prostu na to podatni,
tylko metody dotarcia będą się zmieniać.
Dajcie znać, co myślicie o tym temacie.
Polecam wam serial Niebo rok w piekle.
Naprawdę dobra rzecz. Czekam na kolejne
odcinki. Napiszcie w komentarzach, czy
słyszeliście, czy znacie w ogóle sprawę
sekty, bo dla mnie, mówię, to była było
pewne nowum i i wielkie zaskoczenie.
A póki co tyle ode mnie na dzisiaj.
Cześć.
>> Dołącz do STS Club, zdobywaj coinsy za
grę i wymieniaj na nagrody. zakupione
przez Narodowy Bank Polski złoto
wzmacnia wiarygodność ekonomiczną i
finansową kraju.
Kliknij w jeden z polecanych filmów, aby
obejrzeć najlepsze produkcje kanału
Zero. Ah.
UNLOCK MORE
Sign up free to access premium features
INTERACTIVE VIEWER
Watch the video with synced subtitles, adjustable overlay, and full playback control.
AI SUMMARY
Get an instant AI-generated summary of the video content, key points, and takeaways.
TRANSLATE
Translate the transcript to 100+ languages with one click. Download in any format.
MIND MAP
Visualize the transcript as an interactive mind map. Understand structure at a glance.
CHAT WITH TRANSCRIPT
Ask questions about the video content. Get answers powered by AI directly from the transcript.
GET MORE FROM YOUR TRANSCRIPTS
Sign up for free and unlock interactive viewer, AI summaries, translations, mind maps, and more. No credit card required.